Niespe³nione marzenia...



jak mnie tu dawno nie bylo...
od najmlodszych lat mialem jedno, moze proste, niewygorowane marzenie. chcialem byc pilkarzem... od podstawowki gralem sobie w pewnej druzynie tylko z racji tego ze jestem cholernie "kontuzjogenny" musialo sie cos podziac. pozniej byla dluuuuga przerwa i juz nie wrocilo do normy. ale moglem sobie grac dla rozrywki. pozniej przyszla oslawiona juz impreza urodzinowa i skrecona noga - pare tygodni calkowicie bez chodzenia i od tej pory przez 2,5 roku co chwile sie uraz odnawial. po ostatniej grze moja sportowa kariera sie skonczyla. ani pilka nozna, ani koszykowka czy siatkowka. niby nikt mi tego nie powiedzial ale sam widze ze jest coraz gorzej. moge sobie grac i pewnego pieknego razu zostane kaleka. pozostal mi rowerek i bieganie jak uda mi sie ten staw skokowy do porzadku doprowadzic. nie moge robic tego co naprawde kocham robic. skoncze ta uczelnie i bede przez cale zycie robil cos do czego za cholere sie nie nadaje i mi to nie odpowiada... bez sensu...


Mia³em wenê na pisanie 2006-05-07 o 20:59:56
skomentuj (2)